Baltimore Ravens sami wpędzili się w beznadziejną sytuację, nie przedłużając kontraktu z Lamarem Jacksonem, i muszą się z niej w końcu wyrwać, zanim będzie za późno – komentarz.
To, co się obecnie dzieje w Baltimore, wydaje się nieco dziwne. Z jednej strony mamy udany draft i dobry okres międzysezonowy z ważnym pozyskaniem Treya Hendricksona, z drugiej strony mamy niejasną sytuację wokół prawdopodobnie najlepszego gracza ligi.
Lamar Jackson, mający 29 lat, jest w szczytowej formie, dwa lata temu został MVP i po sezonie 2025, w którym nękały go kontuzje, wkracza w nowy sezon w pełni sprawny. Jednocześnie, po przedłużeniu kontraktu na pięć lat i 260 milionów dolarów w 2023 roku, pozostaje on związany umową tylko do końca sezonu 2027.
Ponieważ jednak w przypadku Jacksona Ravens całkowicie nadużyli szarej strefy restrukturyzacji kontraktu, muszą faktycznie już po tym sezonie podjąć decyzję o przyszłości swojej supergwiazdy.
NFL: Ravens przekształcili całe wynagrodzenie Lamara Jacksona
Powodem tego są kwestie finansowe: w marcu Ravens całkowicie przekształcili podstawowe wynagrodzenie Jacksona w wysokości 51,25 mln dolarów w premię za podpisanie kontraktu i obniżyli jego pensję w tym sezonie do minimalnej stawki dla weteranów wynoszącej 1,3 mln dolarów.
Dało im to w tym sezonie swobodę działania, by podpisać kontrakty z Hendricksonem i czołowym wyborem draftu, Olaivavegą Ioane, ale tym samym solidnie zablokowali sobie przyszłość.
Pieniądze przecież nie znikają, a są po prostu rozłożone na kolejne lata kontraktu, co prowadzi do ogromnego obciążenia pułapu wynagrodzeń. Konkretnie w nadchodzącym sezonie wynosi ono 84,9 mln dolarów, co odpowiada około 27 procentom całkowitej przestrzeni w pułapie wynagrodzeń.
Jeśli weźmie się pod uwagę, że Ravens przeprowadzili już restrukturyzacje w przypadku innych graczy, a kontrakty Roquana Smitha, Nnamdiego Madubuike’a, Kyle’a Hamiltona, Marka Andrewsa, Derricka Henry’ego i Travisa Jonesa kosztują łącznie kolejne 145 milionów dolarów, to na pozostałe 47 (!) miejsc w składzie pozostaje im około 100 milionów dolarów.
Tykająca bomba zegarowa.
A co najgorsze: Ravens sami wpędzili się w tę sytuację. Poprzez restrukturyzację na maksymalnym poziomie bez potrzeby wykorzystali wszystkie dostępne lata kontraktowe, aby rozłożyć wynagrodzenie Jacksona. Druga restrukturyzacja w 2027 roku w celu odciążenia limitu wynagrodzeń byłaby teoretycznie jeszcze możliwa, ale przyniosłaby znacznie mniej miejsca w limicie niż pierwsza, ponieważ po prostu nie ma już lat, na które można by rozłożyć obciążenie. Zestaw narzędzi jest więc już prawie pusty.
Baltimore Ravens mają trzy opcje w sprawie Jacksona
Patrząc na sytuację całkowicie obiektywnie, Ravens mają teraz trzy opcje:
Jak najszybciej uzgodnić z Jacksonem nowy kontrakt.
Rozglądać się za partnerem do wymiany swojego gracza franczyzowego.
Nie robić nic i stracić Jacksona w 2028 roku bez żadnej rekompensaty.
Ponieważ opcje 2 i 3 nie wydają się szczególnie pożądane, przyjrzyjmy się bliżej opcji 1.
W przypadku Jacksona szczególną cechą jest to, że nie ma on agenta i sam negocjuje swoje kontrakty. Z jego punktu widzenia sprawdziło się to znakomicie już w 2023 roku, kiedy to po długich negocjacjach, żądając transferu, w końcu uzyskał upragnioną umowę.
Co ciekawe, nie wiadomo jednak dokładnie, na jakim etapie są obecne negocjacje. Właściciel Steve Bisciotti dał w styczniu jasno do zrozumienia, że chce przedłużyć kontrakt z Jacksonem na takich samych warunkach jak trzy lata temu, tylko z jeszcze wyższą pensją. „Wpisz swoją kwotę i idź dalej” – tak brzmiało konkretnie jego życzenie.
Od tamtej pory jednak niewiele się wydarzyło. Dyrektor generalny Eric DeCosta wyjaśnił w marcu, że „nie ma już czasu” na przedłużenie kontraktu przed rozpoczęciem okresu transferowego, dlatego restrukturyzacja była planem awaryjnym.
Czego chce Lamar Jackson?
Jest więc prawdopodobne, że obie strony są daleko od porozumienia w negocjacjach płacowych. Jackson zażąda więcej niż Dak Prescott (4 lata/240 milionów dolarów) – przy czym cena może wzrosnąć jeszcze bardziej.
Jeśli Ravens nie przedłużą z nim kontraktu przed końcem sezonu, presja będzie stale rosła. Oprócz grożącego od marca 2027 r. obciążenia pułapu wynagrodzeń (85 mln dolarów), w 2027 r. uprawnieni do przedłużenia kontraktów będą jednocześnie Caleb Williams, Jayden Daniels, Drake Maye i Bo Nix.
Ponieważ rozgrywający niechętnie zarabiają mniej niż ich koledzy, te przedłużenia prawdopodobnie jeszcze bardziej podniosą oczekiwania płacowe Jacksona.
Do tego dochodzi fakt, że Jackson ma w swojej obecnej umowie zarówno klauzulę „no-tag”, jak i klauzulę „no-trade”. Nawet gdyby Ravens tego chcieli, nie mogliby wysłać go do innej drużyny bez jego zgody.




Comments
No Comments