Wydaje się, że zaangażowanie NFL w nadchodzące wybory prezydenckie w USA zostało dobrze przyjęte, przynajmniej przez graczy. Większość aktywnych graczy daje dobry przykład.
Po tym, jak NFL odwołał już wszystkie szkolenia w dniu wyborów, aby umożliwić jak największej liczbie pracowników udział w wyborach prezydenckich w USA, prawie 90 procent wszystkich aktywnych graczy zarejestrowało się na te wybory.
Kampania NFL dociera do milionów ludzi
Według NFL i Związku Uczestników (NFLPA), 90 procent wszystkich aktywnych uczestników zarejestrowało się. Ponadto, kampania „NFL Votes” podobno dotarła do dziesiątek milionów ludzi i zachęciła ich do głosowania.
Przez kilka tygodni, gracze tacy jak Shaquem Griffin, Shaquill Griffin, Todd Gurley, Cameron Jordan, George Kittle, Laremy Tunsil, Deshaun Watson i Russell Wilson dostarczali całkowicie neutralnych i opartych na faktach informacji o nadchodzących wyborach.
Niektóre zespoły powinny nawet być w stanie wykazać się 100-procentową frekwencją wyborczą. Ponadto, wiele drużyn udostępnia swoje stadiony jako lokale wyborcze w dniu wyborów, aby móc odebrać jak najwięcej osób.
NFL nie stroni od konfrontacji z Trumpem
Ponieważ w trakcie trwania ruchu Black Lives Matter niektórzy gracze NFL również wyrazili swoje niezadowolenie i otrzymali pełne wsparcie od NFL, liga dość często musi przyjmować krytykę od obecnego prezydenta USA Donalda Trumpa.
Krytykuje uklęknięcie niektórych zawodników podczas hymnu narodowego i nazywa takie zachowanie niepatriotycznym. Jednak komisarz NFL, Roger Goodell, wielokrotnie publicznie sprzeciwiał się temu i zachęcał graczy do protestów, co z kolei rozzłościło prezydenta.
Ponadto, niektórzy główni trenerzy NFL, tacy jak Pete Carroll czy Sean Payton, publicznie sprzeciwiali się Trumpowi i jego polityce. Pojawiły się również duże inicjatywy wyborcze w innych głównych ligach sportowych, takich jak NBA czy NHL. Tutaj również niektórzy sportowcy publicznie wypowiadali się przeciwko Trumbie.
Comments
No Comments